Leżałam w łóżku, gdy nagle usłyszałam pukanie, do okna?! Spojrzałam na zegar, były dwie minuty po północy a ja mieszkałam na 17 piętrze. Pomyślałam że to tylko mi się zdawało i próbowałam zasnąć. Pukanie jednak nie ustępowało, więc szybkimi ruchami podeszłam do okna i odsłoniłam żaluzje. Moim oczom ukazał się elegancko ubrany mężczyzna. Wyszłam na balkon (gdyż to na nim stał) i spytałam:
- Kim jesteś? I jak się tu znalazłeś?
- Jestem Maksymilian Gołąbski i przyszedłem na bal
- Jaki bal? - Spytałam
- O ten! - Maks otworzył drzwi balkonowe i moim oczom ukazała się wielka sala balowa. Była tam masa ludzi. Ni stąd ni zowąd pojawiłam się na środku sali w pięknej czarnej sukni. Spotykałam osoby dorosłe, w wieku szkolnym a nawet przedszkolnym! Gdy tak chodziłam napotkałam dziewczynę w wieku około 12/13 lat i jej brata w około 7. Nazywali się Sara i Toby. Bawiliśmy się do poranka, gdy bal dobiegł końca. Zobaczyłam jak do Sary i Toby'ego podszedł Maksymilian z jakąś kobietą. Po chwili milczenia Maks rzekł:
- Widzę że poznałaś już nasze dzieci, więc nie będę ci ich ponownie przedstawiał, ale poznaj moją żonę Weronikę
- Witam - Powiedziałam z lekkim uśmiechem
- Witaj - Weronika odpowiedziała odwzajemniając uśmiech
- Musimy już iść - Powiedzieli oboje
- Ale jak? Tu nie ma żadnego wyjścia!
- Tak jak przybyliśmy! - powiedziała Sara i wszyscy wyszli na balkon
- Żegnaj i dziękuje za otwarte drzwi, to od nich się zaczęło - Mówił Maks
- Oto prezent - Rzekła Wiktoria i Toby wręczył mi mały wisiorek z podobiznami 4 gołębi i mnie po środku
- Jest piękny, ale nie rozumiem jak wy stąd wyjdziecie - Powiedziałam zdziwiona
- Popatrz! - Rzekł dość głośno Toby, po czym wszyscy zamienili się w gołębie i odlecieli [...]
Gdy weszłam do mieszkania, wszystko było normalne, nawet piżama którą miałam. Położyłam się do łóżka i ściskałam wisiorek, który jako jedyny mi pozostał...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz